Milickie Legendy. Wielka miłość zakończyła się okrutną zbrodnią - Miliczinfo.pl

Milickie Legendy. Wielka miłość zakończyła się okrutną zbrodnią

Po zamku nie ma już śladu. Jednak sceny, które się w nim rozegrały zapisały się na kartach milickich legend.
pexels.com

Niegdyś w Miliczu znajdowały się dwa zamki. Ruiny większego z nich do dziś można zwiedzić w parku, niedaleko pałacu Maltzanów. Natomiast mniejszy, a jednocześnie starszy gród położony był na wzgórzu chmielowym po drugiej stronie Baryczy (niedaleko Wszewilek). Obecnie jest tam tylko wzniesienie, a zamek jakby nigdy nie istniał.

W XIII w. w większym zamku mieszkał Jan Kordybóg, który rządził w imieniu księcia Bolesława Rogatki, brata Henryka III. W mniejszym grodzie kasztelanem był rycerz Rychberg. Rządził on z ramienia wrocławskiego biskupa. Był to czas, w którym Milicz podzielony był między książęcego brata i biskupa Wrocławia. Jednak obaj kasztelani żyli w dobrych relacjach, czego dowodem było przejście podziemne pod Baryczą łączące oba zamki.

Piękna Jadwiga

Jan Kodybóg po śmierci swojej siostry przygarnął jej dziecko – Jadwigę. Pomimo, że Jadwiga była małą dziewczynką, to o jej względy ubiegało się wielu szlachetnie urodzonych mężczyzn. Wśród nich był polski rycerz słynący z posiadania ogromnego bogactwa. Opiekun Jadwigi, zaślepiony złotem, przyrzekł jej rękę Polakowi. Jednak po kilku latach dowiedział się, że rycerz jest tyranem i cofnął dane słowo. Wiadomość ta uderzyła w szlachcica, więc poprzysiągł, że zabije każdego kto miałby ożenić się z Jadwigą.

Lata mijały, a mała dziewczynka wyrosła na piękną kobietę. Pewnego ranka do kasztelana Rychberga przybył krewny z Czech – rycerz Bożywoj Prorzecki, który uchodził za niezwyciężonego. Jadwiga zakochała się w szlachcicu od pierwszego wejrzenia. Chwilę później ustalono datę ślubu.

Jednak Mnich nie zapomniał o przysiędze polskiego rycerza i odradzał kasztelanowi wesela. Kiedy zobaczył, że jego przestrogi nie przynoszą efektu przekupił handlarza, aby obwieścił fałszywą wieść – dawny zalotnik Jadwigi umarł w Palestynie, ale w ostatniej godzinie swojego życia ostrzegł aby ukochana nie wychodziła za mąż. Plotka nie pomogła w odwiedzeniu szlachcianki od powziętego zamiaru.

Fałszywy Mnich

W wieczór poprzedzający ślubną ceremonię bawiono się do późnej nocy. Po zakończeniu uczty Bożywoj postanowił wrócić do zamku na Wzgórzu Chmielowym. Ze względu na to, że na dworze szalała wichura to kapelan zaproponował, że przeprowadzi go przejściem podziemnym. W połowie drogi do grodu, na rycerza napadł kupiec. Podczas gdy ten wiązał Bożywoja, mnich pobiegł do zamku i udał się do komnaty Jadwigi. Zdjął maskę i ukazał swoje prawdziwe oblicze. Okazało się, że skrywał pod nią twarz polskiego barona, czyli pierwszego zalotnika Jadwigi.

Rozgniewany zwrócił się do Jadwigi, że albo pójdzie z nim do kaplicy zamkowej i go poślubi, albo pogrzebie Bożywoja żywcem. Przestraszona kobieta zaczęła wołać z całych sił o pomoc, ale bezskutecznie. Mnich dosypał środków usypiających do wina, którym raczono się na uczcie. Tym samym cały zamek pogrążony był we śnie. Zalotnik siłą zawlekł Jadwigę do kaplicy zamkowej, gdzie stał kupiec przebrany za księdza. Po zawarciu związku, mężczyzna zaprowadził Jadwigę do jej komnaty.

W tym samym czasie kasztelan Rychberg oczekiwał Bożywoja w swoim zamku do późnej nocy. Niespokojny kazał, więc giermkom odszukać krewniaka. Jednak nie udało się znaleźć nikogo poza załogą pogrążoną w głębokim śnie. Podejrzewając nieszczęście, kasztelan zebrał straże i ruszył przejściem podziemnym do zaprzyjaźnionego zamku. Wychodząc ujrzał kupca zajętego wkładaniem Bożywoja żywcem do trumny. Ten szybko uwolnił związanego rycerza i pośpieszył do komnaty Jadwigi.

W kałuży krwi leżała nieżywa, piękna kobieta. Obok niej stał fałszywy mnich. W jednej ręce trzymał zakrwawiony sztylet, a w drugiej rozwiniętą rolkę pergaminu z pieczęcią i podpisem papieża Innocentego IV.

W dokumencie zapisano udzielenie z góry zupełnego odpusty za każdy grzech popełniony przez szlachcica, co dawało mu nietykalność. Tym samym morderca cały i zdrowy opuścił Milicz. Natomiast wspólnik fałszywego mnicha został włożony do trumny przygotowanej dla Bożywoja i zamurowany żywcem. Miejsce kary oznaczono granitową tablicą.

Komnata, w której zamordowano Jadwigę, została przemalowana na czerwono. Nie udało się zmyć plam krwi na ścianach, podłodze i suficie. Bożywoj pogrążony w rozpaczy za utraconą miłością, przyjął święcenia kapłańskie. Został kapelanem na zamku kasztelana Kordyboga – wuja swej narzeczonej. Całą tę historię
opisał na ścianie sali, w której zginęła z ręki mordercy jego ukochana.

>