Milickie legendy. Co stało się w zamku Maltzanów? - Miliczinfo.pl

Milickie legendy. Co stało się w zamku Maltzanów?

Zamek Maltzanów skrywa w sobie wiele tajemnic. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego jedna z wież runęła?
fot. wikimedia.com

Z okazji narodzin syna baron Joachim Maltzanów zorganizował huczną biesiadę. Jego żona -Ewa, pierwszą noc po porodzie spędzała w innym skrzydle zamku. Nagle baronowa ujrzała rozsuwający się kawałek podłogi i wychodzącego stamtąd skrzata. Postać ukłoniła się nisko i poprosiła o przesunięcie oliwnej lampy, ponieważ pod komnatą leżała jego synowa, która spodziewała się dziecka, a kapiący z lampy olej utrudniał ciężarnej oddychanie. Zdziwiona baronowa spełniła prośbę skrzata, po czym ten przepadł.

Skrzat powrócił po tygodniu wraz ze sznurem pereł w ręku. Był to prezent dla baronowej w podzięce za zgaszenie lampy. Dodał tylko, że musi dobrze strzec pereł, ponieważ mają one niezwykłą moc i są związane z losem zamku oraz jego mieszkańców. Gdy choć jedna z pereł straci połysk zginie ktoś z rodziny Maltzanów, a jeśli ktoś umyślnie uszkodzi naszyjnik – nieszczęście spotka wszystkich.

Ewa Maltzan dbała o swój skarb i ukryła go w zamku. Baron nie uwierzył w opowieści żony i ze śmiechem opowiedział historię podczas biesiady. Jeden z gości zapragnął zobaczyć podarunek i przekonać się o jego właściwościach. Baronowa pokazała mężczyźnie naszyjnik, ale ten uderzył młotkiem w jedną z pereł. W tym samym momencie rozległ się potężny huk, a pył wdarł się do komnaty. Przestraszeni biesiadnicy pobiegli na dziedziniec i zobaczyli, że nie ma wieży zamkowej. Runęła i zabrała ze sobą służbę i strażników.

Po tych wydarzeniach baron Maltzan uwierzył w przepowiednię skrzata i zaczął traktować naszyjnik z pereł jak świętość. A ruiny wieży zachowały się do dziś i przestrzegają mieszkańców i turystów przed żartami z miejscowych skrzatów.

>